
All images are property of L.K. Avalon
| Autor: | Bert Jamin | (www.gamesover.com) | Sierpień'2001 |
| Tłumaczenie: | Gregor | (gregor@tvp.pl) | Październik'2001 |
Kliknij na obrazku, co by przejść bezpośrednio do wybranej części opisu.


Takoż kliknij na obrazku Hannah i Sama na dole strony, by przejść do kolejnej części.
Tunele Bosha, część 1.
Sam:
Podróż rybolataczem za tobą, więc idziemy pozwiedzać okolicę. Hannah nawiąże z tobą łączność, dzięki czemu dowiesz się, że prawdopodobnie jest gdzieś uwięziona. Możliwe, że to przypadłość mojego egzemplarza gry, ale w tym momencie głos nieco zanika, więc radzę przedtem włączyć napisy.
Korzystając z napowietrznej ścieżki i windy dotrzesz do tarasu. Znajdziesz na nim dwoje trójgraniastych drzwi. Prawe wyglądają na uszkodzone i nie dają się otworzyć, ale lewe - i owszem.

Sprawne trójgraniaste drzwi
Noo, widoczek nie z tej ziemi, pośród budowli widnieje kopuła z inskrypcjami bardziej familiarnymi, ewidentnie dzieło rąk (ludzkich) - znaczy, jesteśmy prawie w domu. Nie przeszkadzaj sobie w zwiedzaniu. W pobliskim gaju spotkasz miejscową zjawę komunikującą się w jakimś barbarzyńskim narzeczu. Greka to nie jest, a i rzeczony mnich na Platona nie wygląda. Słowo Matia zajmuje jednak w jego wypowiedzi niepoślednie miejsce. Wygląda też na lekko zirytowanego twoją indolencją lingwistyczną, dyć jeśli mówi się wolno, głośno i wyraźnie - każdy powinien zrozumieć.
Gdy dotrzesz na szczyt długich schodów przed sobą ujrzysz szynę kolejki jednotorowej. Skręć w lewo i przyjrzyj się Bazie 1. Hmmm. Wygląda, że dostęp do niej został z premedytacją odcięty. Po lewej znajdziesz kamienny ostrosłup, coś jakby obelisk.

Obelisk
Kontrolka na nim przywoła środek transportu przypominający pierwsze próby Cugnota, przeczący nie tylko zdrowemu rozsądkowi, ale też większości praw mechaniki. Przed wejściem do niego ubezpiecz się (znaczy, zasejwuj - nie wiadomo, czy to cholerstwo nie zleci zaraz w przepaść), po czym przeżegnaj się i pociągnij za jedyną ocalałą wajchę. Niebawem dotrzesz na platformę z młynkami modlitewnymi - porozglądaj się, poeksperymentuj.
Warte zauważenia są następujące fakty: wszystkie wazy różnią się od siebie, przy dotknięciu zaś każda wydaje inny dźwięk. Ponadto plakietki na postumentach dają się zmieniać, ukazując inne kolory. Po zmianie koloru drugi z dźwięków wydawanych przy pokręceniu młynka ulega zmianie, pozostając jednak w ścisłym związku z kolorem. I znów sugestia z mojej strony, byś skrzętnie zapisał kombinacje kolorów, kształtów młynków i przypisanych im dźwięków. Poniżej podaję transkrypcje w wykonaniu Autora i moim, poczynając od młynka stojącego po prawej od wejścia do tunelu, zgodnie z ruchem wskazówek zegara (klikając na ikonce możesz odsłuchać dany dźwięk):
| młynek | transkrypcja dźwięku | kolor | transkrypcja dźwięku | ||||
|---|---|---|---|---|---|---|---|
| Berta | Gregora | Berta | Gregora | ||||
| 1. | ![]() |
doss | tossi | zielony |
tundrah | htunga | |
| 2. | ![]() |
leszz | bress | biały |
hellhah | khema | |
| 3. | ![]() |
dihmah | tima | granatowy |
dihmah | jdinha | |
| 4. | ![]() |
aahrih | tali | pomarańczowy |
llezadjih | essaczi | |
| 5. | ![]() |
anahih | annai | różowy |
rueshsah | kryissu | |
| 6. | ![]() |
drahih | vrrai | czerwony |
sahrm | saalu | |
| 7. | ![]() |
reijuh | kalu | czarny |
thanduh | xantu | |
| 8. | ![]() |
thuldih | tulti | żółty |
nakrih | nakrwi | |
Sądząc po indywidualnych różnicach w percepcji, twoja transkrypcja lepiej przybliży te dźwięki. Aliści ani autor, ani tłumacz nie będą uwzględniać jako poprawek maili z jakimikolwiek cudzymi transkrypcjami. A co! :)
Kiedy uznasz, że zaspokoiłeś bogów modlitwami, wróć jednośladem szynowym aż do Długich Schodów. Kontynuuj przez
mroczny tunel, wzdłuż toru. Następnie w lewo, do świątyni. Idąc korytarzem po lewej miniesz identyczny zestaw młynków modlitewnych, jeno w
miniaturce. Miniesz oznacza przejdziesz mimo, niczego nie dotykając. Na skrzyżowaniu skręć w prawo, po schodach na górę i w lewo, do pokoiku z freskiem (chińskiego?
tybetańskiego?) mnicha. Mamy tu dwa kamienie: wiszący na ścianie, po lewej i oparty o ławę - po prawej. Na tym po prawej rozpoznasz zapewne uskrzydlonego robala, którego
widziała Hannah za gruszkokształtnym naczyniem. Na środku lewej płaskorzeźby widnieje liczba
.
Przynajmniej w mojej wersji. Na wszelki wypadek - zapisz.

, czyli w notacji arabskiej... no, ile?
Wyjdź z pokoju i skręć w prawo. Po chwili miniesz kolejne młynki. Kolejnym ciekawym obiektem architektronicznym będą spiralne schody wiodące wzwyż. Wespnij się na samą górę (to znaczy na pierwsze piętro - te ograniczenia zaczynają mi działać na nerwy). Na tym krużganku znajdziesz jako pierwszy pokoik z malowidłem na prawej ścianie (jeśli zwiedzałeś podest przy Długich Schodach nie trzymając się ściśle moich wskazówek, rozpoznasz przedstawione na nim urządzenie). Tym, co cię teraz interesuje (a przynajmniej powinno) jest schemat proporcji. Przerysuj.

Tak się zaczyna jeden z najtrudniejszych puzli
Proporcje są trywialne:
| = | ||||
| + | ||||
Na drugiej ścianie jakiś wandal nabazgrał sprayem symbol widniejący przy wysokości większego trójkąta (
).
Zaiste, cenna wskazówka. Pod tym graffiti stoi sobie dość niewinnie wyglądająca maszynka licząca. Ani chybi analogowa. Wierzaj mi, jeszcze się przy niej zdrowo napocisz.
Obejrzyj, ale póki co brakuje ci danych do obliczeń, więc kontynuuj zwiedzanie pięterka. Pod zwaloną kolumną natkniesz się na dziennik Bridget Jones... przepraszam, Angeli
Davies.

Dziennik pod kolumną
Tuszę, iż słowo matia już gdzieś słyszałeś. Inna sprawa, że złamanego grosza nie dałbym za tych pseudonaukowców. Wystarczy posłuchać, jak mówią. :)
Cofnij się tą samą drogą na szczyt Długich Schodów, czyli w pobliże jednoszynowego wehikułu. Wychodząc z mrocznego tunelu skręć w lewo. Żółte graffiti wygląda znajomo. Po krótkiej przechadzce napowietrzną rampą staniesz oko w oko z teodolitem, a przynajmniej jego funkcjonalnym odpowiednikiem. Posadź cztery litery na krzesełku i wduś dźwigienkę na obudowie. Ustrojstwo rozłoży się niczym kwiat przed twoją niezaspokojoną ciekawością. Zgadza się, to to samo urządzenie, które widziałeś jakiś czas temu na malowidle z trójkątem. Zatem do dzieła!
Siedząc w pozycji wyprostowanej możesz kręcić się w koło (no, powiedzmy: w ośmiokąt). Na celowniku będziesz miał między innymi graffiti i pięć tyczek, jak pewnie wspomniałem - triangulacyjnych. Znaczy, takich punktów namiarowych.
A teraz przyjrzyjmy się samemu teodolitowi. Celownik się wysuwa, pozwalając na odczyt wysokości z dość nędną wprawdzie dokładnością,
ale za to na skali oznaczonej całkiem nowymi hieroglifami. Skala na dole pozwala na odczyt odległości od wskazywanego obiektu, na co wskazuje zresztą symbol znaleziony
uprzednio na malowidle (
). Ma ona dużo drobniejszą podziałkę (50 punktów), plus extra dwa
guziczki: zerujący i wyzwalający pomiar. Pomiędzy skalą a celownikiem widnieje tabliczka sugerująca, iż długość podstawy mniejszego trójkąta (
),
to dziesięć właśnie. Przy okazji stanowi też ona doskonałą podstawę do transkrypcji znaków na cyfry (nota bene: dlaczego nagle system dziesiętny, skoro dotychczas
wszędzie mieliśmy tuzinowy?)
![]() |
![]() |
![]() |
| Celownik z podziałką | Miernik odległości | Wzorzec z cyferkami |
Na początek wyskaluj urządzenie celując na szczyt żółtego znaku.

Pomiar skalujący
Odczytaj odległość wciskając 0 i guzik z plusem... tak, nic się nie dzieje, ale już przecież wiesz, że ten odczyt
wynosi
= 10. Dyć tak widniało na tabliczce znamionowej.
Dokonaj teraz pomiarów tyczek przekręcając się z całym teodolitem zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Gotowe? Dobra.
Masz więc pomierzone wysokość (
) i fragment długości podstawy (
)
większego trójkąta. Teraz z proporcji wiemy, że szukane
(rzeczywista wysokość tyczki) wynosi:
| = | + | * | ||||
Policz więc rzeczywiste wysokości tyczek (jeśli nie posługujesz się wrażym alfabetem, radzę najpierw określić, który zestaw znaczków
na skali prezentuje jaką wartość). Zapisz wyniki w postaci fistaszków ze skali, czyli w obcym systemie zapisu liczb - przyda się to za chwilę. Poprawne wyniki poniżej.
![]()
Ufff! Trochę matematyki za nami, ale uprzedzam lojalnie: to jeszcze nie koniec. Przespaceruj się do pokoju z geometrycznym freskiem i maszyną liczącą.
Zbliż się ku owemu kalkulatorowi. Pięć skal ponumerujemy sobie (dla ułatwienia) od 1 do 5, tak, jak na obrazku poniżej.

Kolejność, w jakiej oznaczamy mierniki
Pierwsza skala odpowiada pierwszej tyczce triangulacyjnej, druga - drugiej itd. Twoim zadaniem jest ustawienie na wskaźnikach obliczonych wcześniej wysokości - spowoduje to wysunięcie się patyków sterczących ze stołu i... odblokowanie szuflady, którą znalazłbyś zamkniętą, gdybyś przyjrzał się urządzeniu uważniej.
|
|
Jeśli nic się nie stało - znaczy to, że twoje obliczenia były błędne, albo niewłaściwie je wprowadziłeś. Oki-doki, zabierz lusterko z szuflady. To znaczy, dla mnie to wygląda jak lusterko, ale póżniej okaże się, że jest to zapewne zupełnie coś innego, na ten przykład: soczewki jakiegoś czegoś tam optycznego, maszyna czasu albo zagubiony medalion głównego kapłana Świątyni Pomniejszych Bóstw. Tak to już jest w tym obcym i nieprzyjaznym świecie, gdzie wszystko sprzysięga się przeciwko tobie. Hm.
Opuść pomieszczenie pracownicze i zejdź po schodach. Tym razem skręć w lewo, będziemy dalej explorować podcienia. Po lewej zobaczysz kolejne dwa zestawy młynków modlitewnych - na twoim miejscu zacząłbym się niepokoić, zanosi się na nie lada zagwozdkę. Summa sumarum mamy ich już 32 (słownie: trzydzieści dwie) sztuki.
Zanim wejdziesz na kładkę zmierzającą ku złotemu posągowi - zapisz grę. Czas młynków nastanie już w niedalekiej przyszłości. Póki co - czas na Hannah.